dokumenty

 

dokumenty
(Tekst ulotki, które rozwiesiłem 19-05-2013 )

MAMO ! JA TEŻ CHCĘ MIEĆ TATĘ !

NAZYWAM SIĘ RAFAŁ HAJĘCKI I OD 2 LAT WALCZĘ O KONTAKTY Z MOIM SYNKIEM. MÓJ SYN ALAN MIESZKA W ŻULINIE ZE SWOJĄ MATKĄ A MOJĄ BYŁĄ NARZECZONĄ JOLANTĄ CZ. ORAZ Z JEJ 16 OSOBOWĄ RODZINĄ . ODKĄD ZABRAŁA SYNKA , CZYLI OD 29 KWIETNIA 2011 ROKU, BEZWZGLĘDNIE ODMAWIA MI PRAWA DO KONTAKTÓW Z SYNEM. 2 MIESIĄCE WCZEŚNIEJ PORZUCIŁA MNIE I SYNKA I WYPROWADZIŁA SIĘ OD NAS. POTEM JOLI BRAT I WUJEK NAPADLI MNIE Z SYNKIEM NA RĘKACH, POBILI I WYRWALI PŁACZĄCEGO 1,5 ROCZNEGO CHŁOPCZYKA I ODJECHALI Z PISKIEM. JUŻ 2 LATA CHODZĘ PO SĄDACH DOMAGAJĄC SIĘ SWOICH PRAW DO WSPÓLNEGO WYCHOWYWANIA SYNA. NA PRÓŻNO. JOLA, MIMO ZASĄDZONYCH KONTAKTÓW NIE POZWALA MI WIDYWAĆ SYNA. JADĘ POD JEJ DOM W ŻULINIE, WYCHODZI CAŁA JEJ RODZINA, WYZYWAJĄ MNIE, POPYCHAJĄ NA ULICY. JOLA STOI  W PODWÓRKU I ŚMIEJE MI SIĘ W OCZY A NIEDOSZŁA TEŚCIOWA KRZYCZY,” ŻE NIE ZOBACZĘ SYNA NAWET JAK PRZYJDĘ Z SĄDEM”. KOCHAM MOJEGO SYNKA ALANKA NAD ŻYCIE. ON TERAZ MA 3 LATKA I 7 MIESIĘCY, A JA OD 2 LAT NIE MOGĘ GO PRZYTULIĆ, UCAŁOWAĆ. JESTEM BEZRADNY WOBEC POSTAWY JOLI I OGÓLNIE PANUJĄCEJ W POLSCE OPINI ŻE OJCIEC NIE POTRAFI KOCHAĆ TAK JAK MATKA. TO NIEPRAWDA, BO JA KOCHAM SWOJEGO SYNA JAK NIKOGO NA ŚWIECIE. MÓJ SYNEK, KRÓTKO PO URODZENIU ZACZĄŁ CHOROWAĆ, PONAD 4 MIESIĄCE SPĘDZIŁ W SZPITALACH W WARSZAWIE. LEKARZE NIE MOGLI DŁUGO ZDIAGNOZOWAĆ CHOROBY. OPEROWALI ALANKOWI OBA USZKA. PÓŹNIEJ OKAZAŁO SIĘ ŻE ALAN MA GRUŹLICZE ZAPALENIE OPON MÓZGOWO RDZENIOWYCH. TO BYŁO STRASZNE. PRZEZ CAŁY CZAS, CZYLI PRZEZ 1,5 ROKU ŻYCIA ALANKA, BYŁEM PRZY NIM, Z JOLĄ. BYLIŚMY MY I MOI RODZICE, KTÓRZY NAS KOCHALI I WSPIERALI W TYCH TRUDNYCH CHWILACH. JEJ RODZINA NIE BYŁA ZAINTERESOWANA ANI JOLĄ ANI ALANKIEM. NAWET NIE ODWIEDZILI CÓRKI ANI BĘDĄCEGO W CIĘŻKIM STANIE WNUKA. TERAZ JA JESTEM OCZERNIANY PRZEZ JOLĘ. MÓJ SYN NIE WIE ŻE MA OJCA. RAZ WIDZIAŁEM GO PRZEZ PRĘTY W BRAMIE. SERCE MI PĘKAŁO. MOJE DZIECKO MÓWIŁO DO MNIE „WUJEK”. ON NIE WIE ŻE MA TATĘ, KTÓRY GO KOCHA I BARDZO TĘSKNI ZA NIM. PISZĘ DO JOLI, DZWONIĘ, NA PRÓŻNO. NIE WIEM CO MAM JESZCZE ZROBIĆ I KTO MOŻE MI POMÓC. DLATEGO ZDECYDOWAŁEM SIĘ NA TAKI KROK. MOŻE PAŃSTWO, KTÓRZY JESTEŚCIE RODZICAMI, DZIEĆMI, MOŻECIE MI POMÓC. WIELU Z PAŃSTWA ZNA MOJEGO SYNKA, JEGO MATKĘ I JEJ RODZINĘ. MOŻE KTOŚ IM WYTŁUMACZY ŻE KRZYWDZĄ MAŁEGO CHŁOPCZYKA ODBIERAJĄC MU TATĘ. KTÓREGO NIKT MU NIE ZASTĄPI, TAK JAK MOJE ŻYCIE STRACIŁO SENS BEZ SYNA, KTÓRY JEST DLA MNIE CAŁYM ŚWIATEM. MOJE ARGUMENTY, PROŚBY, BŁAGANIA O ZDROWY ROZSĄDEK I DOBRO DZIECKA WYWOŁUJĄ U JOLI TRIUMF I ŚMIECH. JAKŻE OKRUTNY.

WIĘCEJ INFORMACJI NA WWW.RAFAL-HAJECKI.PL


2010-04-20 SZPITAL                                  2010-05-31 JUŻ W DOMU                                    2012-05-13 ŻULIN

           


Witam wszystkich po dłuższej nieobecności..


U mnie kiepsko, ulotki nie pomogły, oskarżyła mnie o stalking, ale na próżno, bo pytania o dziecko smsy, i to co na ulotkach to nie stalking.
Widuję syna w każdą środę od 17 do 19 ej i co drugi weekend sobota , niedziela od 12 do 18 . Z rodzicami, tak wymyślił RODK i słusznie bo i tak próbowali nas przepędzić. Zaczepiali, wyganiali, prowokowali, ale boją się bo jest nas troje i mamy dyktafon włączony.
Z synkiem mam słaby kontakt, on jest wychowany wśród kobiet, nie lubi facetów, lubi moją mamę. Nie mogę z nim nigdzie wyjść, siedzimy w domu cały czas. Na spacer nawet nie wyjdzie, robi mi na złość. Dziecko się denerwuje, my stajemy na rzęsach żeby jakoś ten czas dziecku zorganizować. Ale to trudne, bawimy się z nim, tylko to można na kilku metrach. Całe lato przestaliśmy na dworze z dzieckiem, gdzie temperatura w cieniu sięgała 40 stopni. Jakimś cudem OPS się zainteresował. próbowali wpłynąć na nią żebym mógł dziecko wychowywać a nie tylko być zabawką. Skończyło się na dwóch spotkaniach w OPS , ona się na nic nie zgadzała, oni ją troszkę postraszyli i skończyło się. Umyli ręce jak to się mówi. Dziecko zapasione, ma 4 latka a waży prawie 30 kg, ale kogo to obchodzi. Żal patrzeć, serce mi pęka z bólu. Ale nic nie mogę zrobić. Mam dość chodzenia po sądach, gdzie wszyscy jej słuchają i tylko mówią że chcą dobra dziecka i to wszystko. A ona mówi nie bo nie i nikt nie docieka dlaczego. Niby wszyscy wiedzą że robi to złośliwie ale nie ingerują. OPS kazał mi wystąpić do sądu o następną zmianę kontaktów i kuratora, że jak sąd zażąda to wyślą opinię, ale to wszystko.  A jak sąd nie zażąda ? Tylko ona znów się nie zgodzi co jest oczywiste i sąd wyśle nas na ROKD. I znów terminy, potem trzeba czekać jeszcze na rozprawę. Opinię pierwszą miałem dobrą, RODK mi pomógł w kontaktach z synem, ale teraz nie wiem jaka będzie. Ona wszystkich oszukuje, dziecko szantażuje że jak z nami pojedzie to ona będzie płakała, To są słowa mojego Alanka, Więc nie wiem co RODK stwierdzi. Poprzednim razem Alanek w ogóle nie wszedł do budynku RODK, prawdopodobnie go czymś straszy. Psychologom wmawia że on kojarzy budynek ze szpitalem, ale to bzdura, w szpitalu był jak roczku nie miał. I nadal jeździ na kontrole i wchodzi. Nie wiem co robić, jestem u kresu wytrzymałości. a ona wszystko na nie. Chce żebym zrezygnował. Rujnuje mnie finansowo, dojazdy do dziecka ; 100 km w jedną stronę, podwyżka alimentów. A wystarczyło by odrobinę rozsądku, zabierałbym synka na weekendy do siebie. Ale ona specjalnie nie chce wyjść nawet na ulicę, żeby RODK nie dał nam dziecka przez długie lata zabierać do siebie. I tak wygląda życie moje i mojego synka. Ja bez syna, on bez ojca. Bo tak chce jego mama. Przecież on kiedyś urośnie i wszystko zrozumie i co zrobi ? Znienawidzi nas oboje, chociaż ja walczyłem o niego, kocham go. Tylko czy on to tak zrozumie ? Setki pytań, bez odpowiedzi.